Hội An – miasto rowerów, uroczych kamieniczek i szybkich krawców

Hội An – miasto rowerów, uroczych kamieniczek i szybkich krawców

Facebook
Facebook
Google+
Google+
http://jagodzianka.com/2017/04/hoi-an-miasto-rowerow-uroczych-kamieniczek-szybkich-krawcow/">
Twitter
Visit Us
INSTAGRAM
Pinterest
Pinterest
Follow by Email
Poziom trudności    
      Hội An – miasto rowerów, uroczych kamieniczek i szybkich krawców.

Dlaczego? Zaraz się dowiecie.

   Hội An miasto leżące w środkowej części Wietnamu, w prowincji Quảng Nam. Podczas mojej wycieczki zatrzymałam się tu na dwa i pół dnia – szkoda, że nie na dłużej.

   Hội An to wyjątkowe miasto. W XVI w. Hội An (Hội An Phố – „miasto bezpiecznego lądowania”) było jednym z najważniejszych portów na morzu Południowochińskim. Osiedlali się tu chińscy, japońscy i portugalscy kupcy. Handlowano tu przyprawami, drogocennymi jedwabiami, masą perłową i chińskimi medykamentami. Dzięki temu, że Hội An było portem o światowym znaczeniu, widać tu wpływy wielu kultur. Najpiękniejsze są tu kolorowe, pachnące kadzidłami świątynie i pagody oraz zadaszony, XVII- wieczny most japoński Chùa Cầu.

 

  Niepowtarzalny klimat tego miasta tworzą urocze portugalskie kamienice, targ nad rzeką i nocny bazar nad rzeką.

 

  Miasto usiane jest knajpkami, restauracjami i ulicznymi stoiskami z jedzeniem, które zachwycą największych smakoszy. W okolicy bazaru Ba Le jadłam najlepszą wietnamską kanapkę banh mi. Pani sprzedająca tę chrupiącą bułkę była urocza, przygotowała pyszną bułkę z najsmaczniejszymi składnikami – boczkiem, kolendrą, sosem i sadzonym jajkiem.

 

 

    W małej knajpce u Linh (CƠM LINH HỘI AN) można przekąsić smażony makaron z warzywami lub smażone wontony. Można tu zjeść smażony ryż z kurczakiem lub spędzić wieczór przy hot-pot, garnku z wrzącym bulionem, ryżowym makaronem i mnóstwem świeżych dodatków – warzywa, zioła, owoce morza i cienko pokrojona wołowina.

 

    W Hội An można dobrze zjeść, przespacerować się po starym mieście, zrobić wyjątkowe zakupy na bazarze blisko rzeki.

 

 

   Ten bazar to dopiero coś. Kupisz tu wietnamskie naczynia, kolorowe miseczki z kokosowych skorup, pałeczki, obrusy, wachlarze, wisiory i inną biżuterię, kadzidełka, przeróżne owoce, warzywa, zioła, przyprawy, owoce morza i larwy jedwabników.

 

     W okolicy można spotkać różnych artystów.

 

  Miasto słynie z zawieszonych dosłownie wszędzie jedwabnych lampionów, występujących w całej gamie kolorów i kształtów, ręcznie malowanych i jednokolorowych. Najlepiej podziwiać je wieczorem, spacerując uliczkami, podglądając ulicznych sprzedawców i staruszki handlujące pływającymi lampionami do puszczania na rzece.

 

    No i krawcy, jest ich tam niezliczona ilość, jeden obok drugiego, szyją na miarę każdy rodzaj ubrania – garnitury, koszule, płaszcze, sukienki, bluzki, garsonki, spodnie, spódnice… Ja też sobie coś kupiłam u Cao Minh Clothes Shop (Hồng Minh) – trzy letnie sukienki w kwiatki i jedną oficjalną, granatową. Wszystko na wymiar i wymyślony przeze mnie wzór. Zaraz po przyjeździe do miasta zdjęcie miary, kolejnego dnia przymiarka, następnego dnia odbiór. Każda sukienka dopasowana, piękna i doskonale uszyta.

 

   Po wizycie u krawcowej można pojechać rowerem nad morze. Plaże Wietnamu są piękne, chociaż akurat wyjątkowo puste, bo w połowie października, kiedy odwiedzałam Hội An nad Morzem Południowochińskim szalał tajfun Sarika.

 

    W tym mieście rowery to najpopularniejszy środek transportu, jeździ ich wyjątkowo dużo (w hotelu, w którym mieszkałam rowery były oferowane bez opłat).

 

    Będąc w Hội An, koniecznie należy się wybrać do oddalonego o niecałe 40 km Mỹ Sơn. Najlepiej pojechać tam wcześnie rano (ja wyjeżdżałam z Hội An ok. 4:00). Zwiedzanie Mỹ Sơn to spędzanie czasu na otwartym, narażonym na promienie słoneczne i bardzo wilgotnym terenie.

 

 

 To piękny, zabytkowy kompleks świątyń poświęconych Śiwie (Bhadreśwara), powstałych między IV a XIV wiekiem (niektóre w ruinie), w czasach kiedy na ziemiach obecnego Wietnamu żył lud Czamów.

 

 Świątynie najbardziej ucierpiały podczas nalotu dywanowego amerykańskich bombowców B-12 w 1969r, podczas wojny Wietnamskiej. Po wojnie rząd wietnamski postanowił odrestaurować kompleks, a od 1981r. pracował tam wraz ze swoją ekipą Kazimierz Kwiatkowski – polski architekt i konserwator zabytków, w Wietnamie nazywany Kazikiem.

 

  To dzięki niemu sanktuarium w Mỹ Sơn i miasteczko Hội An zostało wpisane do rejestru zabytków światowego dziedzictwa UNESCO. Mieszkańcy z wdzięczności za uratowanie przed zniszczeniem sanktuarium oraz za walkę o zachowanie klimatu miasta i kamieniczek w portugalskim stylu, w centrum wystawili Kazikowi pomnik.

 

  Dla każdego, kto wybiera się do Wietnamu Hội An i Mỹ Sơn powinno być punktem obowiązkowym.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *